O Europie i Unii - EUropa da się lubić!
Kategorie: Wszystkie | Aktualności | Artykuły | Fotoreporter | Z archiwuim UE
RSS

Z archiwuim UE

poniedziałek, 11 lutego 2013

http://sm.id.uw.edu.pl/Numery/2003_5_15ifiu.htm

Problematyka Unii Europejskiej w serwisach informacyjnych: Gazeta.pl, Interia.pl, Onet.pl i Wirtualna Polska.pl

Artykuł zajmuje się analizą treści tekstów poświęconych Unii Europejskiej, prezentowanych w marcu i kwietniu 2003 w niżej wymienionych czterech polskich portalach internetowych

http://www.gigawat.net.pl/archiwum/article/articleview/963/1/74.html

 

 Integracja europejska zaczęła się od energetyki, dziś omawiamy politykę energetyczną dla Europy, historia zatoczyła koło – powiedział Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego otwierając 12 lutego Forum „Polityka Ekonomiczna dla Europy” zorganizowane przez Instytut Wschodni. Gościem specjalnym forum był Andris Piebalgs – komisarz Unii Europejskiej do spraw energetyki.
środa, 06 lutego 2013

Marcin Matuzik

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Czy Niderlandy okradają Polskę?

Kiedy zaczynała się polska prezydencja w Unii, a w Brukseli przemawiał premier Tusk, zaatakował (premiera i Polskę) holenderski europoseł Barry Madlener. Mówił m.in., że nie chce rumuńskich żebraków i bezrobotnych Polaków w Holandii i krytykował to, że Polacy pracujący w Holandii wysyłają zarobione pieniądze do Polski. 
W odpowiedzi na to Marcin Matuzik z Krakowa napisał list do posła Madlendera, a polska europosłanka Róża Thun list ów kolportuje w Parlamencie Europejskim.

Panie Pośle, 
uprzejmie Pana informuję, że w Krakowie też pracują Holendrzy. I mogą swoje pieniądze wysyłać  gdzie chcą i robić z nimi co chcą.  Bo zarabiają je uczciwie. W Polsce od lat działają też holenderskie firmy, a Polacy zostawiają w nich swoje pieniądze. 

W krakowskim klubie piłkarskim Wisła Kraków - który jest mistrzem Polski trenerem jest Holender - Robert Maaskant. Oprócz tego, że dobrze wykonuje swoją pracę o czym świadczą wyniki i dobra atmosfera w drużynie dzieli się z krakowianami spostrzeżeniami na temat krakowskiego ruchu rowerowego, bo tym środkiem lokomocji porusza się po mieście. Jego szefem – dyrektorem sportowym jest jego rodak - Stanislaus Valcx. Dla obu Panów przejście do polskiego klubu było krokiem na przód w karierze. W Wiśle gra holenderski obrońca - Kew Jaliens. Kolejny holender Michael Lamey zagra w obronie już wkrótce. Inny zawodnik - król strzelców jednej z holenderskich lig zagra niedługo w innym polskim klubie - Śląsku Wrocław. W krakowskiej radzie miasta zasiada również holender - Patrick den Bult. Miliony Polaków powierza swoje pieniądze, w tym przyszłe emerytury firmie Nationale Nederlanden. Dzięki temu, na polskich przyszłych emerytach zarabiają także Holendrzy. 
W latach 90-tych w Polsce produkowano holenderskie samochody DAF. Montowano w nich polskie silniki, co najmniej tak dobre jak oryginalne holenderskie. I ten przykład powinien być dla nas inspiracją. Łączenie w ramach Europy dobrych rzeczy z Polski i Holandii oraz innych krajów daje wspólny dobry efekt, a na dodatek można na tym zarobić. 
Działając osobno jesteśmy jak ciężarówka bez silnika lub silnik bez reszty samochodu.
Nie narzekamy, że Holendrzy coś nam zabierają. Dzięki temu, że patrzą na krakowskie i polskie sprawy z dystansem wzbogacają nas i czynią Polskę lepszą. 

Rozmawiał: Marcin Matuzik

Rozmowa z posłem do Parlamentu Europejskiego Bogusławem Sonikiem 

http://gazownictwo.wnp.pl/europosel-boguslaw-sonik-czas-proby-dla-solidarnosci-energetycznej,133393_1_0_3.html

Bogusław Sonik został europosłem roku 2010 w kategorii „Energia” – otrzymał MEP Awards, nagrodę  miesięcznika „The Parlament Magazine” wydawanego przez Parlament Europejski. Nominacji do nagrody dokonują organizacje pozarządowe i branżowe związane z zakresem działalności posła.  Parlamentarzystów roku spośród najbardziej pracowitych i wpływowych wybierają sami posłowie. Bogusław Sonik jest wiceprzewodniczącym komisji ochrony środowiska PE, w której zasiada od 2004 r. 

Dlaczego Unia Europejska badała sprawę wycieku ropy z odwiertu koncernu BP w Zatoce Meksykańskiej? Między innymi za aktywność w badaniu tej sprawy został Pan europarlamentarzystą roku. 

Musimy zrobić wszystko, by katastrofa jak ta w zatoce nie powtórzyła się w Europie. Z tej lekcji trzeba wyciągnąć naukę. Na mój wniosek powstała we wrześniu rezolucja Parlamentu Europejskiego i odbyły się dwie debaty na ten temat.  Początkowo komisarz ds. energii Gunther Oettinger bagatelizował tę sprawę, potem jednak doszło do jego spotkań z firmami prowadzącymi wydobycie – rozmawiano o zapewnieniu bezpieczeństwa wydobycia na naszych morzach. By zwiększyć poczucie odpowiedzialności firm planujemy stworzenie specjalnego funduszu na walkę ze skażeniami, na wypadek takiego zdarzenia na wodach europejskich lub w ich sąsiedztwie, a także wprowadzenie jednolitych standardów badań technicznych platform wiertniczych oraz zapewnienie transparentności w kwestii ich stanu i poziomu zabezpieczeń. Dziś około 70% platform to konstrukcje przestarzałe.  Innym rozwiązaniem będącym efektem naszej aktywności w tej sprawie będzie stworzenie procedur szybkiego reagowania w wypadku awarii. Chcemy sprawdzić gotowość europejskich przedsiębiorstw do bezpiecznego wydobywania ropy. BP to w końcu europejska firma. Gdyby nie to, można by powiedzieć, że uczymy się na cudzych błędach. Tamto wydarzenie miało bezprecedensowe rozmiary, skutki skażenia są odczuwalne do dzisiaj i będą dawać o sobie znać jeszcze przez długie lata . Zieloni chcieli nawet całkowicie zakazać nowych eksploatacji do czasu zapewnienia pełnego bezpieczeństwa metod wydobycia. Postulowali też powołanie agencji międzynarodowej w rodzaju Agencji Atomistyki. Ten radykalizm nie spotkał się jednak z poparciem Europarlamentu.  Katastrofa spowodowała zmianę myślenia w firmach. Firmy dobrowolnie, bez przymusu administracyjnego zaczynają dbać o bezpieczeństwo. Zwiększa się świadomość. Zauważył to też komisarz Oettinger. 

Jakie miejsce zajmuje energia w pracach Unii Europejskiej? 

- Wspólna Europa zaczęła się od budowy Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali teraz nadszedł czas na zbudowanie solidarności energetycznej naszego kontynentu. Musimy uniezależnić się od szantażu dostawców surowców energetycznych. Ten kierunek jest zbieżny z naszym dążeniem, aby UE stała się liderem w technologiach energii odnawialnej czyli zielonej energii.

 

Czy Europa rozumie znaczenie solidarności energetycznej? 

Tak, rozumie coraz lepiej. Obok walki z efektami zmian klimatycznych to najważniejsze wyzwanie dla Unii w dziedzinie energetyki. Gdy jako pierwszy podnosiłem sprawę Nordstreamu w połowie 2007 r., przez pół roku walczyłem o wprowadzenie tego tematu pod obrady Parlamentu, a niemieccy posłowie się temu sprzeciwiali; dopiero kryzys związany ze wstrzymaniem dostaw na Ukrainę pół roku później zmienił podejście instytucji europejskich do tego zagadnienia. To wydarzenie spowodowało, że Europa zaczęła myśleć o bezpieczeństwie energetycznym nie tylko rozumianym jako zróżnicowanie źródeł energii, ale i zapewnienie ciągłości dostaw poszczególnych surowców z wielu źródeł i budowa sieci umożliwiającej przesył gazu i ropy w wielu kierunkach.  Parlament Europejski we wrześniowej rezolucji mojego autorstwa postuluje by w każdym państwie UE powstały plany prewencyjne i kryzysowe oraz by ogłaszano alarm na poziomie UE, gdy dwa państwa członkowskie ogłoszą stan kryzysu. Postulujemy także by 4 lata po wejściu w życie rozporządzeń było możliwe przesyłanie rurociągami gazu w dwóch kierunkach. Gazprom wielokrotnie pokazał, że traktuje gaz jako broń polityczną, dlatego Europa nie może być zależna od jednego dostawcy. Rurociąg północny to przedsięwzięcie egoistyczne, którego realizację podjęto bez konsultacji z wieloma państwami UE, w tym Polską. Aktywność Unii zmieniła postawę Gazpromu, teraz koncern dba o wizerunek, np. rozmawia z ekologami, wypłaca odszkodowania rybakom. 

Jaki dziś panuje klimat w UE wokół Nordstreamu? 

Nordstream nie jest już tematem wiodącym. Ucichły też wątpliwości ekologiczne podnoszone kiedyś. My walczymy w granicach naszych możliwości.  Ostatnio rezolucję dotyczącą głębszego wkopania gazociągu, by nie przeszkadzał w funkcjonowaniu gazoportu, złożył europoseł Jarosław Wałęsa.

 Co udało się osiągnąć w dziedzinie solidarności energetycznej w 2010 roku, a co trzeba jeszcze zrobić? 

Fundamentem jest rozwiązanie legislacyjne. Istniejące rozporządzenie mówi o tzw. solidarności energetycznej i jak wspomniałem zaleca rozbudowanie systemów przesyłowych by była możliwość przesyłania surowców w wielu kierunkach, co uniemożliwi blokowanie poszczególnych państw. Dotyczy to w pierwszej kolejności gazu, by jak w okresie prezydencji czeskiej blokada dostaw gazu z Rosji nie zagroziła gospodarkom Bułgarii, Rumuni i Słowacji lub innych państw, gdy okazało się, że brakuje tam infrastruktury do przesyłania tego surowca. Dlatego właśnie instytucje UE zostały zobowiązane do opracowania sieci łączników koniecznej do osiągnięcia tego celu. Teraz nadszedł czas realizacji tych założeń, chwila prawdy, kiedy okaże się, czy uda się podołać ambitnym założeniom, by Unia w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego mówiła jednym głosem.

 Czy znajdą się pieniądze na inwestycje w czasie kryzysu? 

Może to nie być łatwe, ale Unia zaczyna już finansować projekty energetyczne, dała np. Polsce środki finansowe na budowę gazoportu w Świnoujściu. 

Czy polityka UE w dziedzinie energetyki wpłynie na kształt energetyki w Polsce w najbliższej przyszłości? 

Zdecydowanie. Na naszych oczach rozgrywa się batalia o kształt także polskiej energetyki. Walka ze zmianami klimatycznymi wymusza walkę z emisją CO2 i wprowadzenie zielonych źródeł energii. Za tym idzie redukcja zużycia węgla. Grozi nam wzrost cen z powodu konieczności kupowania praw do emisji CO2. Pamiętam, jak kilka lat temu na spotkaniu z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem premier zignorował temat koniecznych inwestycji w modernizację sektora by zapewnić niższą emisję CO2 i przez to niskie ceny dla konsumentów, mówiąc, że to problem firm. Nieuchronne jest zmniejszanie zużycia węgla w energetyce i wprowadzenie niskoemisyjnych technologii jego spalania. Przewodniczący PE Jerzy Buzek jest orędownikiem technologii czystego spalania węgla.

Dziś np. Francja ma 20 razy mniejszą emisję CO2 niż Polska. Konieczne jest rozwijanie energetyki atomowej i zielonej. Choć atomowa niesie zagrożenie związane z odpadami. 

 Co praktycznie UE w tej dziedzinie może zrobić w tym roku? 

W tej chwili konkretyzuje się to, co zostało przyjęte przez Parlament i Radę UE dwa lata temu czyli pakiet klimatyczny. Wywalczyliśmy wtedy darmowe przydziały limitów CO2. Teraz stawia się na wprowadzenie nowoczesnych, czystych technologii i od ich wprowadzenia uzależnia przydział limitów emisji. Nasz przemysł zwraca uwagę na to, że są to rozwiązania obliczone na zużywanie gazu a nie węgla a na nim oparta jest nasza energetyka. Może to wyeliminować niektóre polskie  przedsiębiorstwa z korzystania z limitów. Druga rzecz to budowa rozwiązań umożliwiających solidarność nie tylko w dziedzinie przesyłu gazu ale również przesyłu energii elektrycznej poprzez budowanie sieci, za czym powinny iść środki finansowe z budżetu Unii. Kryzys może to blokować. 

Jakie są różnice polityczne w spojrzeniu na energetykę między ugrupowaniami w Europarlamencie? 

Zieloni w tym pani komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard są za całkowitą likwidacją węgla w energetyce, co może zniszczyć polską energetykę. Złagodzili natomiast swoje podejście do energetyki atomowej. Traktują ją jako zło konieczne. Emocje wywołuje u nich problem odpadów – transportu i składowania . Zieloni nie chcą zachęcać a wręcz utrudniają jej rozwój. Jest to warunkowa tolerancja a nie entuzjazm jak w stosunku do OZE.

 Co Unia robi w sprawie Białorusi?

Od kraju który sąsiaduje z UE można wymagać więcej w dziedzinie przestrzegania swobód demokratycznych i praw obywatelskich. Wkrótce startuje zgromadzenie parlamentarne EU – Europa Wschodnia, na razie bez Białorusi. Unia zrozumiała po jesiennych wyborach, że eksperyment z łagodną polityką się nie sprawdził. Czas wrócić do sankcji.

 Unia zajmie się też dopalaczami 

Na przełomie marca i kwietnia Komisja Europejska i Międzynarodowa Rada ds. narkotyków  z siedzibą w Lizbonie przedstawią Parlamentowi Europejskiemu wnioski w tej sprawie. W UE wzrasta świadomość zagrożenia dopalaczami. W Polsce a także Rumunii świadomość problemu jest najsilniejsza. W Rumunii skala zjawiska była nawet większa. Jednocześnie podjęliśmy ten temat z koleżanką z Rumunii Eleną Antonescu.

 Jakie sprawy w 2011 będą ważne dla Polski i Unii? 

Dla Polski zbudowanie pozytywnego wizerunku jako kraju prowadzącego prezydencję UE. Choć prezydencja ma mniejsze znaczenie po ratyfikacji Traktatu z Lizbony, to jednak buduje wizerunek kraju. Polska ma szansę być pierwszym krajem z Europy Wschodniej, który sprawnie poprowadzi Unię w swojej kadencji. Słowenia właściwie poprosiła Francję o załatwianie za nią spraw, czeska prezydencja była porażką bo w jej czasie upadł rząd, a Węgry zaczynają z zarzutami o rozwiązania prawne naruszające wolność prasy. Hasłami polskiej prezydencji mogą być energetyka i solidarność energetyczna. Energia jest tak ważna dla Unii dziś jak węgiel i stal w latach 50 tych u jej powstania, co mocno zawsze podkreśla przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Innym ważnym przedsięwzięciem będzie obalanie barier we wspólnym handlu i usługach oraz ochrona praw konsumenta w całej Europie. W najbliższym czasie Unia zajmie się prawami konsumenta w Internecie, w tym ochroną danych osobowych w portalach społecznościowych.

 Czy coś może  zagrozić realizacji tych projektów? 

Tak. Kryzys ekonomiczny. Nieopanowanie deficytów budżetowych krajów i potencjalna plajta państw – członków UE. Brak ich płynności finansowej może prowadzić do alokacji środków finansowych Unii i zamiast realizacji wymienionych zadań będziemy musieli ratować tonących. Unia może przestać być przez to efektywnym organizmem i popaść w zastój. Jest też obawa o Euro ale szczególnie Niemcy są zdeterminowani by bronić wspólnej europejskiej waluty.

Czas na energetyczny Internet

http://www.reo.pl/co-ma-energetyka-do-internetu

Energetyczny Internet to nie powrót do pomysłu przesyłania sygnału globalnej sieci przez sieć energetyczną i dostępu do niej przez zwykłe gniazdko elektryczne. To nowy pomysł na sukces ekonomiczny zachodu  autorstwa amerykańskiego politologa i ekonomisty, będącego miłośnikiem Europy.

Żyjemy w schyłkowej fazie znanego nam modelu kapitalizmu, prorokuje amerykański politolog i ekonomista Jeremy Rifkin, założyciel i prezes Foundation on Economic Trends.  By Europa i świat wyszły z kryzysu trzeba postawić na odnawialne źródła energii, by jej ceny zmalały, pisze w książce pt. Trzecia rewolucja przemysłowa.  Czas tanich paliw jego zdaniem bezpowrotnie minął.

Amerykański ekonomista wskazuje pięć zintegrowanych filarów, na których będzie się wznosić się trzecia rewolucja przemysłowa:

             przestawienie się na odnawialne źródła energii;

             przekształcenie wielkich wytwórni energii w miejscowe mikro-elektrownie, pracujące na źródłach odnawialnych;

             zastosowanie technologii okresowego gromadzenia energii opartych o wodór w każdym budynku;

             użycie Internetu do budowy i zarządzania siatką wymiany energii (energy-sharing intergrid). Dzięki takiemu systemowi nadwyżki energii mogłyby zostać sprzedane innym użytkownikom sieci;

             transformacja transportu w kierunku zasilania ogniwami paliwowymi i prądem. Energia niezbędna do zasilania takich pojazdów mogłaby być kupowana i sprzedawana w inteligentnej sieci wymiany energii.

Niestety, do pewnego czasu jedynym miejscem, gdzie na poważnie zastanawiano się nad kolejną rewolucją przemysłową, była Europa – twierdzi Rifkin. To tu od długiego czasu dyskutuje się kwestie redukcji emisji dwutlenku węgla, a także wydaje oficjalne dokumenty zobowiązujące do przestawienia energetyki na źródła odnawialne na poziomie całej Wspólnoty -przestawienie jednej trzeciej energetyki do 2020 roku na źródła odnawialne. Dopiero od czasu wybuchu kryzysu finansowego w 2008 roku, coraz więcej państw Zachodu kieruje swoją uwagę ku idei trzeciej rewolucji przemysłowej.

- Wykorzystanie wiatru i energii słonecznej jest praktycznie darmowe. W przyszłości pojawią się nowe modele robienia interesów. Energia ulegnie demokratyzacji - uważa Rifkin. Czy kogoś o takich poglądach można uznać za utopistę? Jak znany politolog i ekonomista tłumaczy swój punkt widzenia?

Rewolucje cywilizacyjne zdaniem Rifkina polegały na jednoczesnej zmianie sposobu komunikowania w społeczeństwie i pojawieniu się nowego dominującego źródła energii. Pierwsza rewolucja przemysłowa łączyła powszechność druku z parą i węglem napędzającymi przemysł. Druga była epoką telefonu, radia i telewizji, których pojawienie zbiegło się z upowszechnieniem silnika spalinowego. Trzecia to era Internetu i telefonii komórkowej połączona z rozwojem odnawialnych źródeł energii, których rozwój jest jednak zbyt wolny.

 -  Czas wielkich producentów prądu minął a nadeszła pora by dać każdemu możliwość produkowania prądu we własnym gospodarstwie domowym, np. przy pomocy baterii słonecznych lub elektrowni wiatrowych i wodnych. Prąd tak wyprodukowany, byłby przesyłany do sieci energetycznej. Tak powstanie energetyczny Internet, co doprowadzi do nowego modelu gospodarki - kapitalizmu rozproszonego, w którym duże koncerny zarządzają produkcją i sprzedażą wielu małych producentów – uważa Rifkin. Ceny energii są zdaniem politologa głównym hamulcem rozwoju gospodarek pogrążonych w kryzysie. Energia odnawialna staje się coraz tańsza i dlatego jego zdaniem jest receptą na problemy ekoomiczne świata.

Trzecia rewolucja przemysłowa

Na czym polegały dwie poprzednie rewolucje? Zdaniem politologa na współdziałaniu nowych technik komunikowania z nowymi źródłami energii. Pierwsza Rewolucja Przemysłowa, w XIX w., oparta była na technice druku masowego oraz na gospodarce napędzanej węglem i parą. Druga, w XX w., była skutkiem upowszechnienia elektrycznych narzędzi komunikowania – od telefonu po radio i telewizję – oraz na silniku spalinowym. Trzecia zaczęła się wraz z komunikacją cyfrową. Internet zmienił świat, oczekiwania ludzi, tempo i skalę przepływu informacji. Ale źródła energii pozostały te same. To wciąż jest węgiel, gaz, ropa. Cały świat gwałtownie upodabnia się do Zachodu, ale tych źródeł energii, na których oparty był nasz rozwój, dla wszystkich nie starczy. Dla kilkuset milionów starczało. Dla kilku miliardów – nie.

Gdyby połowa ludzi na świecie zaczęła zużywać tyle energii pochodzącej z tradycyjnych źródeł co Zachód, mielibyśmy ekologiczną katastrofę na skalę globalną. Istota dzisiejszego kryzysu jest taka, że światu już dziś brakuje energii. Dopóki się nie uporamy z tą nierównowagą, nie wyjdziemy z kryzysu – mówi Rifkin.

Geneza kryzysu

Trwający dziś kryzys zaczął się zdaniem Rifkina w kwietniu 2007 r. gdy cena ropy osiągnęła 147 dol. za baryłkę. Kiedy to się stało, rynek zamarł. Nie tylko rynek ropy. Bo przy tej cenie ropy wszystkie ceny całego łańcucha dostaw osiągnęły poziom nie akceptowalny dla masowych nabywców. To był prawdziwy początek kryzysu. Załamanie rynku finansowego kilka miesięcy później było wstrząsem wtórnym. Dlaczego do tego doszło? W dużym stopniu dlatego, że rynki straciły optymizm rozwojowy. Dlaczego go straciły? Odpowiedzią może być przekroczenie drugiego szczytu naftowego. Pierwszy przekroczyliśmy w 1978 r. Wtedy wydobycie ropy na głowę mieszkańca Ziemi osiągnęło historyczny szczyt. Od tej pory dostawy ropy rosną proporcjonalnie wolniej niż liczba ludności. Co do drugiego szczytu – światowego wydobycia liczonego w wartościach bezwzględnych – trwa spór między ekspertami. Jedni uważają, że osiągniemy go w latach 30., inni że jeszcze w tej dekadzie. Ale najnowszy International Energy Report pokazuje, że prawdopodobnie osiągnęliśmy go już w 2006 r. Na krótko przed szokiem cenowym, który zdetonował kryzys. Rynki intuicyjnie uchwyciły ten moment nie tylko w cenie ropy, ale też w rokowaniach dla całej światowej gospodarki. Od tego momentu gospodarka wciąż zrywa się do lotu, odbija się od szklanego sufitu cen ropy i spada.

Co  blokuje gospodarkę?

 Energia z węgla jest droga i ekologicznie szkodliwa – uważa Rifkin. A produkcja gazu jest niewystarczająca i przy cenach dających szansę na rozwój gospodarczy nie dogoni popytu. Europa wprowadziła świat w rzeczywistość Pierwszej i Drugiej Rewolucji Przemysłowej. Odniosła z tego powodu gigantyczne korzyści. Dlaczego to by się nie miało powtórzyć tym razem – pyta Rifkin? Pierwsza Rewolucja oplotła Europę infrastrukturą kolei żelaznej, a Druga siecią dróg i kabli, tak Trzecia musi stworzyć przypominającą Internet sieć łączącą miliony małych źródeł odnawialnej energii elektrycznej.

Zbyt wolna rewolucja

Trzecia Rewolucja już trwa. Tylko za wolno się toczy. Internet – nowy środek komunikacji – objął większość ludzkości tworząc nowe potęgi oparte na zintegrowanych możliwościach milionów uczestników. Trzeba tę logikę przenieść do energetyki. Trzeba się pożegnać z wielkimi dostawcami energii opartej na węglu, ropie, uranie, którzy działają w logice epoki masowej stworzonej przez Drugą Rewolucję. Trzecia Rewolucja to bezlik małych źródeł energii z wiatru, słońca, wody, geotermii, pomp ciepła, biomasy. Każdy kraj świata może się dzięki nim stać energetycznie samowystarczalny, jeśli te rozproszone źródła zostaną połączone i będą się uzupełniały w obrębie kontynentalnych sieci.

Jak długo to potrwa?

Europa za dziewięć lat ma mieć 20 proc. elektryczności ze źródeł odnawialnych. Niemcy już ten cel osiągnęły. W 2020 r. będą miały 35 proc. zielonej energii. I robią już drugi krok. Inwestują w sieć umożliwiającą wymianę energii między małymi producentami. W Unii Europejskiej jest 191 mln budynków. Każdy może się stać małą elektrownią czerpiącą energię z dachów, ścian, śmieci.

Rewolucja może potrwać kilkadziesiąt lat. Ale za kilka lat będzie już widać różnicę na niemieckich ulicach. Za rok Daimler zacznie masową produkcję zielonych samochodów z baterią wodorową, które bez ładowania przejadą 750 km. Na ulicach będą punkty ich ładowania. Simens i Bosch też są w to zaangażowane. To jest część narodowego programu, który sprawi, że za 20 lat Niemcy będą pierwszym krajem mającym za sobą Trzecią Rewolucję Przemysłową. Ale to jeszcze nie będzie prawdziwy przełom.

I ile będzie kosztować?

Podobnie jak budowa kopalni, hut i linii kolejowych w XIX w. czy autostrad, linii energetycznych i sieci komputerowych w XX w proces ten będzie kosztowny. To da miliony miejsc pracy stopniowo uniezależniając Unię od importowanych nośników energii. Kanclerz Merkel już wdraża ten program w Niemczech. Tysiące budynków zostało tak przerobione, że produkują energię na swoje potrzeby, a nadwyżki oddają do sieci. Dzięki temu powstały tysiące nowych miejsc pracy, a przedsiębiorstwa mają dostęp do taniej energii, więc stają się bardziej konkurencyjne. Niemcy robią też trzeci krok – inwestują pół miliarda euro w technologię ogniw wodorowych, żeby je stopniowo rozlokować we wszystkich budynkach i w nich gromadzić prąd ze źródeł odnawialnych. Bo słońce nie zawsze świeci, wiatr nie zawsze wieje, pompy ciepła nie zawsze mają tę samą wydajność. To zmienia paradygmat całego ustroju gospodarczego.

Europa odzyska swoją pozycję, dopiero kiedy jako kontynent i wspólnota gospodarcza razem przejdzie tę rewolucję. Kiedy domy w Hiszpanii za dnia produkujące nadmiar energii będą ją mogły wymieniać z domami w Skandynawii, która nocą wytwarza za dużo energii w hydroelektrowniach. Dwa pokolenia Europejczyków będą miały przy tym pracę.

Energetyka atomowa to melodia przeszłości

Atom o jest przeszłość, która próbuje wrócić pod pretekstem mniejszej szkodliwości dla środowiska. Ale to nie ma sensu. Nie bez powodu Niemcy zamykają swoje elektrownie, a Simens wycofuje się z rozwijania tej technologii. Na świecie jest 400 elektrowni atomowych. Wszystkie razem produkują 6 proc. prądu wytwarzanego na świecie. Gdybyśmy chcieli w ciągu 20 lat zwiększyć ich wydajność do poziomu 20 proc. światowej produkcji prądu, trzeba by zbudować 600 nowych elektrowni. Przez 20 lat trzeba by otwierać jedną elektrownię co tydzień. To jest nie do zrobienia. Świat nie ma takich mocy produkcyjnych. Po drugie, wciąż nie wiemy, co robić z odpadami. Już dziś przechowywanie ich kosztuje miliardy dolarów i nikt nie wie, co dalej. Po trzecie, według Agencji Energii Atomowej nawet przy dzisiejszej liczbie elektrowni między 2035 r. a 2045 r. na świecie zacznie brakować uranu. Po czwarte, francuskie elektrownie potrafią przetwarzać uran na pluton. Ale wątpię, czy produkowanie plutonu w epoce terroryzmu ma sens i jest bezpieczne. I jeszcze jest problem ogromnej ilości wody, której w tych elektrowniach potrzeba. Dlatego Niemcy wycofali się z tej technologii i poszli do przodu.

Podobnie firmy muzyczne nie doceniły zmiany, jaką wytworzył Internet. I zanim się obejrzały, miliony młodych ludzi zamiast kupować koszmarnie drogie płyty, zaczęły wymieniać muzykę między sobą. Wydawcy prasy nie docenili potęgi blogosfery i też słono za to płacą. Po co państwo ma pakować miliardy euro w projekt, który podzieli los wielkich wytwórni i gazet? Z pomocą państwa czy bez niej energetyczny Internet powstanie. Ludzie go stworzą, bo to się opłaca i odpowiada kulturze młodej generacji, która wyrosła w świecie rządzonym logiką Internetu. Ale bez wsparcia rządu będzie to trwało dłużej.

W świecie wielu małych producentów prądu energia nie tylko potanieje z powodu jej dużej podaży ale i dlatego, że przesyłana byłaby na małe odległości, co spowoduje zmniejszenie strat w przesyle prądu. Rifkin uważa, że rewolucja już się zaczęła a jej sercem jest Europa. Za wzór na starym kontynencie uznaje Niemcy, które już mają około 20 % energii ze źródeł odnawialnych i inwestują w sieć wymiany energii między małymi producentami. Rifkin prognozuje także, że przyszłością motoryzacji będą samochody napędzane prądem elektrycznym  a energetyka jądrowa stanie się bezpowrotnie niemodna.

Jeremy Rifkin: The Third Industrial Revolution, New York 2011

W lipcu Polska objęła prezydencję w Unii Europejskiej. Jakie cele stawia sobie polska prezydencja w dziedzinie energetyki na arenie europejskiej? Na to pytanie pomaga odpowiedzieć broszura „Unia po Polsku: prezydencja 2011” autorstwa Konrada Niklewicza – rzecznika polskiej prezydencji a wydana przez think tank Platformy Obywatelskiej – Instytut Obywatelski.

Polska prezydencja przypada na trudny okres, mimo to rząd optymistycznie ocenia szanse na to by okazała się udaną. – Dziś, w dobie globalnego i europejskiego kryzysu gospodarczego, jednym z najważniejszych zadań integracyjnych Unii jest przetrwanie i dalszy rozwój europejskiego projektu – napisał we wstępie do raportu Andrzej Halicki, poseł na sejm RP, przewodniczący komisji spraw zagranicznych. - Mimo zmian wprowadzonych przez Traktat Lizboński podstawowa rola rotacyjnej prezydencji została taka sama jak dawniej i polega na administracyjnym zarządzaniu bieżącymi pracami Unii Europejskiej oraz inicjowanie dyskusji na ważne, zdaniem państwa ją sprawującą, tematy – czytamy w dokumencie.

Rola energii w dyplomacji

Jednym z pięciu wymienionych priorytetów polskiej prezydencji są zewnętrzne aspekty polityki energetycznej.  Autor dokumentu podkreśla, że pierwsze kroki w kierunku stworzenia jednolitego, europejskiego rynku energetycznego oraz prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej w dziedzinie energii zostały już stworzone a Traktat Lizboński dał nowe ramy prawne dla takiej polityki. Unia może już jako całość rozmawiać z państwami trzecimi, które są dostawcami surowców energetycznych. UE dokończyła także proces liberalizacji rynku energetycznego z naczelną zasadą swobodnego dostępu do sieci przesyłowych  i swobodą wyboru dostawcy energii. Przepisy dotyczące solidarności energetycznej także już obowiązują, choć autorzy raportu pomijają fakt, że nie zostały przetestowane w praktyce.

Czy Polska zbliży Unię i Rosję?

Łatwo zauważyć, że tematyka energii łączy się także z innymi celami, które stawia przed sobą polska prezydencja w UE.  Są to działania w dziedzinach tj. wspólny rynek, przyszły budżet UE, partnerstwo wschodnie i wspólna polityka bezpieczeństwa. Zdaniem autora raportu polski rząd ma gotowe propozycje działań by zwiększyć zaufanie pomiędzy Unią a Rosją. Dokument „Strategia wobec Rosji” ma rozpocząć debatę na temat tych relacji na forum UE.

Kilka słów o innych priorytetach

W dziedzinie wspólnego rynku Polska akcentuje konieczność likwidowania barier wciąż utrudniających swobodny przepływ towarów i usług.  Innym ważnym zadaniem polskiej prezydencji w tym zakresie jest wprowadzanie w życie postanowień tzw. Agendy Cyfrowej, mającej likwidować bariery w e-handlu. Internet jest uważany przez rząd za jeden z fundamentów europejskiej gospodarki.  Z tego samego powodu polski rząd chce popchnąć do przodu prace nad przestrzeganiem praw autorskich w Internecie. Już dziś propozycje legislacyjne dotyczące Internetu zgłasza unijna komisarz Viviane Reding, która postuluje m.in. prawo internaty do bycia zapomnianym czyli zasadę, że wszystko co umieszczamy w sieci możemy też z niej równie łatwo usunąć i prawo domniemanej prywatności oraz zasadę obowiązywania prawa UE także w stosunku do serwisów zarejestrowanych poza Unią.

W czasie polskiej prezydencji rozpoczną się także prace nad budżetem UE na lata 2014-2020.

Priorytetem w dziedzinie wschodniego wymiaru polityki zagranicznej jest Partnerstwo Wschodnie. Rządowi zależy na tym by w czasie polskiej prezydencji zakończyć prace nad umowami stowarzyszeniowymi z Ukrainą i Mołdawią i utworzenie z tymi państwami stref wolnego handlu. Doprowadzenie do tych umów może dać efekt synergii w przypadku Ukrainy w związku z Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej rozgrywanymi w Polsce i na Ukrainie w 2012 r.  Polska będzie też zabiegać o liberalizację polityki wizowej z państwami Partnerstwa Wschodniego oraz Rosji. Jednym z pomysłów jest ustanowienie ułatwień ruchu osób pomiędzy Polską a Obwodem Kaliningradzkim.

W zakresie wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony Polska chce się skoncentrować na wzmocnieniu współpracy UE i NATO zarówno na szczeblu operacyjnym jak i politycznym. Traktat lizboński wprowadził podobną do zawartej w Traktacie Waszyngtońskim zasadę obowiązku udzielenia wszelkiej pomocy zaatakowanemu państwu przez pozostałe. Rządowi zależy na wzmocnieniu grup bojowych UE, by Wspólnota uzyskała rzeczywiste narzędzie realizacji operacji wojskowych. Powstaje właśnie Polsko – Niemiecko - Francuska Weimarska Grupa Bojowa. Polska chce przekazać Unii spore doświadczenie w misjach zagranicznych przy projektowaniu przyszłej polityki obronnej.

Więcej pozytywnej energii

Zdaniem polskiego rządu dotychczasowe osiągnięcia Unii w dziedzinie polityki energetycznej nie są wystarczające.  Oprócz ogólnych deklaracji pogłębienia dyskusji na temat bezpieczeństwa energetycznego i zwrócenia uwagi na fakt, że Traktat Lizboński daje dobre podstawy prawne tworzenia nowych regulacji w tej dziedzinie, w dokumencie czytamy o propozycji polskiego rządu polegającej na rewizji zasad rozbudowy strategicznych sieci energetycznych. Rząd chce też w ramach perspektywy finansowej 2014-2020 stworzyć nowe mechanizmy finansowania małych i rozproszonych inwestycji w dziedzinie energetyki, zwiększających jej efektywność.

Ochrona klimatu

Jako niespodziewane wydarzenie, które może zaskoczyć Polskę raport wymienia potencjalne komplikacje związane z nieuzgodnieniem podczas 16 Konferencji  Stron Ramowej Konwencji ONZ w sprawie klimatu w Meksyku porozumienia w sprawie ochrony klimatu. Dlatego tak jak na prezydencji węgierskiej, tak samo na polskiej leży obowiązek budowania porozumienia przed 17 konferencją, która odbędzie się w RPA. Polska zdaniem rządu jest dobrze przygotowana do tej dyplomatycznej roli, bo była gospodarzem konferencji COP w Poznaniu a ponadto chyba najlepiej w Europie rozumie zarówno racje państw bogatych jak i uboższych ze względu na specyfikę polskiej energetyki polegającą na używaniu węgla jako paliwa. Konrad Niklewicz zwraca uwagę, że możliwe jest, iż na czas polskiej prezydencji przypadnie konieczność przeprowadzenia wewnętrznej dyskusji na temat ewentualnego wprowadzenia środowiskowych ceł granicznych – tzw. border adjustment tax. Rozwiązanie to ma pomóc europejskiej gospodarce poprzez wyrównanie warunków konkurencji z partnerami handlowymi Unii, którzy nie stawiają sobie równie wygórowanych jak Unia wymagań w dziedzinie ograniczenia emisji CO2 i innych gazów. Zdaniem polskiego rządu wypracowanie wspólnego stanowiska UE może wzmocnić jej pozycję podczas kolejnego szczytu COP 17. Innym ambitnym planem polskiego rządu jest koordynacja stanowiska UE podczas kolejnych szczytów G20. Polski rząd chce by kraje UE podczas kolejnych szczytów mówiły jednym głosem.  

Innym priorytetem, który rząd chce realizować, a który wiosną jeszcze nie znalazł się w dokumencie jest wspieranie demokratycznych przemian w krajach Afryki północnej.

Żargon Unii

Jak każdy dokument dotyczący Unii Europejskiej raport autorstwa Konrada Niklewicza razi miejscami mało zrozumiałym językiem. – Wszyscy znamy sławetny żargon unijny. Odnosimy wrażenie, że mówiący ukrywają się za formułkami, które do końca nie są dla nich samych zrozumiałe – pisze we wstępie do raportu Róża Thun – posłanka do Parlamentu Europejskiego. – Nawet ja przestaje kontaktować, gdy czytam niektóre zdania z unijnych dokumentów – dodaje w innym miejscu. Róża Thun pociesza nas jednak: - Jacques Delors powiedział kiedyś: trudno zakochać się w rynku wewnętrznym, jednak im dłużej się nim zajmuję tym bardziej mnie intryguje. Podobne mam odczucia odnośnie czegoś tak mało atrakcyjnego z pozoru jak prezydencja UE – konkluduje Pani poseł.

Marcin Matuzik

Konrad Niklewicz. Unia po polsku: prezydencja 2011. Instytut Obywatelski – Warszawa 2011. S. 64.

euroobserver.eu

Wypromuj również swoją stronę